boby2pc

Temat: Alkohol od 21 roku życia. Jak to wygląda prawnie.

Ja tam bym Żołądkowej do likierów nie zaliczył. To kolorowa wódka. Zresztą co to za likier co ma 40%?

A Brandy to bym może wypił... dopiero jakby to był ostatni alkohol na świecie ;)

Masz szansę :E

A co pijesz tak normalnie? Żołądkową? Tego to ja bym chyba nie przełknęła, choć po absyncie wydaje mi się, że jestem w stanie przerobić nawet czysty spirytus :D

Źródło: forum.pclab.pl/index.php?showtopic=528992



Temat: Wódka z owoców - rolniczy hit z Podkarpacia?
Zamiast martwić się, jak sprzedać owoce, plantatorzy będą mogli je legalnie przerobić na alkohol. 40-procentowa śliwowica, wiśniówka lub jabłkówka mają szansę stać się produktem regionalnym.

Resort rolnictwa chce, by rolnicy już w przyszłym roku mogli przerabiać swoje owoce na alkohol.

- To rewelacyjny pomysł. Szczególnie, że coraz trudniej sprzedać owoce. Myślę, że sadownicy na pewno się tym zainteresują - mówi Wiesław Lada, dyr. biura Podkarpackiej Izby Rolniczej w Boguchwale.

Śliwowica z certyfikatem
Zgodnie z projektem ustawy, legalna ma być produkcja 40-procentowego alkoholu z owoców. Jak miałaby ona wyglądać? Rolnik zwoziłby swoje jabłka, śliwki, czy wiśnie do koncesjonowanej przetwórni. Po zapłaceniu akcyzy - 10-15 zł za litr - odbierałby gotowy alkohol. Ważne, by widniał on na liście produktów regionalnych. Wtedy śliwowica czy jabłkówka mogłyby trafić do sprzedaży.

Nie wszyscy plantatorzy będą mieli szansę na dodatkowy zarobek. Legalnie będzie mógł to robić sadownik, który dostanie certyfikat. Ma on go upoważnić do sprzedaży 200 l alkoholu. By uzyskać tyle wódki, wystarczy tona owoców.

Produkcja w polmosie
- Na Zachodzie ten pomysł się sprawdził, więc dlaczego u nas miałby nie wypalić. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy trzeba się mocno nagimnastykować, by sprzedać jabłka. Raz jest lepsza raz gorsza cena. Alkohol to dobry pomysł na dodatkowy zarobek dla sadowników, tym bardziej że nie obarcza się go produkcją - zauważa Roman Kalandyk, sadownik z Budziwoja.

Wytwarzaniem alkoholu z owoców ma się zająć koncesjonowana przetwórnia. Okazuje się, że żadna na Podkarpaciu nie produkuje jednocześnie spirytusu surowego i czystego. Pierwszy wytwarza zaledwie kilka gorzelni, drugi - tylko łańcucki Polmos. Więksi producenci mają więc wątpliwości, czy uda się zrealizować pomysł ministerstwa.

- Nie sądzę, by chcieli się bawić oczyszczaniem kilkuset litrów alkoholu. Tym bardziej że jest to proces ciągły, a jeden rolnik może mieć alkohol z jabłek, a inny ze śliwek - twierdzi znawca branży.

Ulgi dla gorzelni
Dodaje, że pomysł może zakończyć się sukcesem, jeśli ministerstwo wprowadzi ulgi lub dofinansowanie dla mniejszych gorzelni. Wtedy mogłyby wyposażyć się w drogi aparat oczyszczający alkohol surowy. Rolnik przywoziłby tu owoce i później odbierał gotowy do sprzedaży alkohol.




www.nowiny24.pl
Źródło: eropczyce.net/viewtopic.php?t=285